Według śledztwa amerykańskiej stacji CNN z września około 15 ukraińskich specjalistów od dronów ma wspierać tuareskich rebeliantów na północy Mali. Dziennikarze DW nie zweryfikowali tych doniesień niezależnie, a Kijów ich nie potwierdza. Sprawa pokazuje jednak, że wojna rosyjsko-ukraińska może mieć wymiar wykraczający daleko poza Europę.
Co wiadomo, a czego nie
CNN podało, że Ukraińcy mieli prowadzić szkolenia z obsługi dronów, pomagać w planowaniu operacji i zdalnie wspierać misje bojowe. Ich przeciwnikiem byłaby wojskowa junta w Bamako oraz jej rosyjscy sojusznicy. DW zapytało ukraiński wywiad wojskowy (HUR), czy jego ludzie trafili do Mali i czy zgodziło się na to polityczne kierownictwo kraju. Konkretnej odpowiedzi nie dostało. Rzecznik HUR zasugerował jedynie, że informacje mogą się pojawić później.
Wątek nie jest nowy. W lipcu 2024 roku w zasadzie przy Tinzaouaten na północy Mali zginęło wielu najemników z Grupy Wagnera i żołnierzy malijskich. Rzecznik HUR Andrij Jusow mówił wtedy, że rebelianci dostali informacje potrzebne do ataku, ale Ukraina zaprzeczała bezpośredniemu udziałowi. Nowy impuls dał wpis Kyryła Budanowa, dziś szefa gabinetu prezydenta Zełenskiego, który napisał, że ukraiński wywiad chroni interesy kraju na całym świecie, od Rosji po Afrykę. Mali jednak nie wymienił, więc nie jest to potwierdzenie żadnej operacji.
Dlaczego Mali interesuje Kijów
Po zamachach stanu w 2020 i 2021 roku Mali odwróciło się od partnerów z Zachodu i zbliżyło do Moskwy. W 2025 roku Grupę Wagnera zastąpił w kraju Africa Corps, czyli struktura, za pomocą której Rosja przeorganizowała swoją obecność wojskową. Moskwa chce umocnić wpływy w Sahelu i pokazać się jako niezawodny partner w dziedzinie bezpieczeństwa.
Eksperci widzą w tym logikę dla Ukrainy. Marta Olijnyk-Domoczko z Akademii Mohylańskiej uważa, że Kijowowi zależy na osłabianiu rosyjskich wpływów na świecie. Irina Filatowa z Uniwersytetu KwaZulu-Natal uznaje ukraińskie wsparcie dla Tuaregów za prawdopodobne, choć przyznaje, że nie ma na to niezależnych dowodów. Porażki w Mali mogłyby związać rosyjskie siły i nadszarpnąć reputację Moskwy. Dla Ukrainy byłby to stosunkowo tani sposób nacisku: wystarczy mały zespół instruktorów.
Ryzyko: sojusznik sojusznika
Problemem są partnerzy. Separatystyczny Front Wyzwolenia Azawadu (FLA) współpracuje z JNIM, dżihadystyczną grupą powiązaną z Al-Kaidą. Cele obu ugrupowań są różne: FLA chce niepodległości lub szerokiej autonomii północy, a JNIM dąży do narzucenia surowych rządów islamskich. Olijnyk-Domoczko ocenia tę relację tak:
- „To raczej sytuacyjny sojusz przeciwko wspólnemu wrogowi niż kompleksowe partnerstwo” – mówi Marta Olijnyk-Domoczko.
Samo wsparcie dla FLA nie dowodzi jeszcze, że Kijów pomaga JNIM. Dżihadyści mogliby jednak skorzystać pośrednio, na przykład podczas wspólnych operacji albo przez dostęp do wiedzy i sprzętu. Współpraca Tuaregów z islamistami sięga ponad dekady, czasów po upadku Muammara Kaddafiego w 2011 roku. Obecny przywódca JNIM Iyad Ag Ghaly sam zaczynał w tuareskiej rebelii.
Mali, Niger i Burkina Faso oskarżają Ukrainę o wspieranie grup zbrojnych i zerwały z nią stosunki dyplomatyczne. W ONZ szef malijskiej dyplomacji Abdoulaye Diop mówił o „wyraźnym i jawnym poparciu” dla terrorystów, ale nie przedstawił dowodów. Według DW juntom może zależeć na przedstawianiu Kijowa jako siły destabilizującej, bo to uzasadnia bliski sojusz z Moskwą.
Co to oznacza dla Polski i UE
Dla polskiego czytelnika to przede wszystkim sygnał, że rywalizacja z Rosją toczy się także w Afryce, a Sahel jest jednym z jej obszarów. Bezpośrednio nie wpływa to na codzienne życie w Polsce, ale ma znaczenie dla polityki bezpieczeństwa Zachodu. Rosyjska obecność w regionie i niestabilność państw Sahelu to tematy, które obchodzą także Unię Europejską.
Warto też zachować ostrożność. Na razie opieramy się na doniesieniach jednej redakcji, komentarzach ekspertów i oskarżeniach rządów, które mają własny interes polityczny. Jeśli informacje się potwierdzą, Ukraina może zapłacić za to wizerunkowo, bo promuje równe partnerstwo z krajami Afryki, a współpraca z separatystami wspieranymi przez dżihadystów mogłaby ten przekaz podważyć.
Źródło: DW – „Why Ukraine may be involved in Mali’s conflict”
